O Rasie

Pochodzenie

Zdrowie

Żywienie

Psychika

 Szkolenie

Hodowla

Szczenięta

Pielęgnacja

Wystawy

Statystyka

Biblioteka

Ranking

Galeria

Kynologia

Prawo

Pobieralnia

S.O.S

Rozmaitości

Linkownia

 

Szczeniak doskonały

Okres wrażliwości, faza przyciągania i awersji
Faza przyciągania to okres największej podatności na nowe, nieznane rzeczy, zjawiska, bodźce, zazwyczaj przypadający na czas pomiędzy 3 a 12 tygodniem życia. W tej fazie szczenię wykazuję najczęściej mniejszy stres w zapoznawaniu nowych sytuacji i większe nimi zainteresowanie.

Faza awersji częściowo nakłada się na fazę przyciągania przypadając na czas pomiędzy 5 a 12 tygodniem. W tym okresie wyostrza się wrażliwość szczeniąt na nowe bodźce i może pojawiać się ostrożność a nawet strach lub skrajne reakcje panicznej ucieczki.

Z moich obserwacji wynika że obie te fazy są dość elastyczne i uzależnione od czynnika osobowości szczenięcia oraz odpowiednio prowadzonej socjalizacji. Im wcześniejsza i bardziej staranna praca hodowcy, tym mniej zauważalna jest awersja szczeniaka.

A co to jest okres wrażliwości?
Pierwsze trzy do czterech miesięcy to najprawdopodobniej najważniejszy okres w życiu psa. Psy rodzą się z pragnieniem i zdolnością uczenia się otaczającego je świata, przyzwyczajają się w tym czasie do każdego środowiska w którym przebywają. Jak większość zwierząt reagują strachem na nieznane im sytuacje, jednak w przeciwieństwie do innych stworzeń, u psów łatwo jest pozbyć się strachu poprzez odpowiednią socjalizację.

Zbyt duża stymulacja potrafi być równie szkodliwa jak niedostateczna. Szczeniaki wychowywane w chaotycznym, często zmieniający się, nieprzewidywalnym środowisku mogą wyrosnąć na lękliwe, niepewne siebie psy.

Przyjmuje się że okres wrażliwości psa występuje do ok 16 tygodnia życia, jest to czas w którym wciąż można z powodzeniem przeprowadzać socjalizację.

 

Obowiązki hodowcy względem właściwego wychowania miotu
Hodowca jest pierwszym ogniwem łączącym szczenię pomiędzy jego zwierzęcą, atawistyczną naturą, a światem tak dalekim od jego możliwości percepcji, stworzonym przez ludzi. Rola hodowcy opiera się na kilku podstawowych elementach:

  • stosunku do wykonywanej pracy;

  • odpowiedzialności;

  • pasji;

  • pokorze;

  • świadomości;

  • wiedzy;

  • doświadczeniu;

  • otwartości i chęci do edukacji.

Stosunek do wykonywanej pracy wpływa wymiernie na jej efekty, jest to fundament zaangażowania, szczególnie ważny gdy pracujemy ze zwierzętami, czyli istotami odczuwającymi, mającymi takie samo prawo do życia jak my, ludzie. Każdy z nas pragnął by być obsługiwany przez osobę, która jest zaangażowana w to co wykonuje i robi wszystko byśmy to docenili.

Hodowca którego stosunek do pracy z psem jest niewystarczający ze względu na małą motywację i brak chęci jest w stanie wyrządzić swoim zwierzętom krzywdę wypływającą daleko poza ramy ich fizyczności.

W mojej trenerskiej pracy często napotykam skutki takiego podejścia hodowcy do problemu socjalizacji i pracy ze szczeniętami.

Osoba chcąca zajmować się profesjonalnie hodowlą powinna wiedzieć że ponosi odpowiedzialność względem siebie samej, względem swoich klientów a przede wszystkim w stosunku do szczeniąt, których pojawienie się na świecie było jej udziałem. Uważam że każda praca powinna być wykonywana dobrze, na poziomie sumienia, praca hodowlana również.

Wiedza jest elementarnym czynnikiem dobrze wykonywanej pracy hodowcy, warto jest zwrócić uwagę na to czy w domu hodowcy widoczne są książki o tematyce kynologicznej, jak wygląda jego strona internetowa, w jaki sposób wypowiada się o tym co robi, o swoich poglądach. Czy w jego wypowiedziach da się wyczuć element pasji i chęci do dzielenia się wiedzą. Czy ma w sobie wystarczająco rozwiniętą pokorę względem hodowli…. Pokora jest elementem którego brakuje wielu hodowcom, szczególnie tym którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym wspaniałym zajęciem. Moja nauczycielka zwykła mawiać „Z hodowlą jest tak – raz jest zysk, a pięć razy w pysk” i trudno się z nią nie zgodzić. Stąd element pokory i skromności jest jednym z najistotniejszych moim zdaniem fundamentów osobowości hodowcy. Podstawowa wiedza na temat psiej anatomii, faz rozwoju szczeniąt, chorób genetycznych, potrzeb suki i jej maluszków to chleb powszedni dobrego hodowcy. Mówi się, że nie każdy właściciel psa musi mieć wiedze o jego behawiorze, tak jak nie każdy właściciel samochodu jest mechanikiem. Owszem, jednak hodowla to według mnie już prowadzenie profesjonalnego warsztatu samochodowego.

Świadomość szkód jakie może wyrządzić hodowca to kolejna ważna kwestia, jest ona nierozerwalnie związana z wiedzą na temat chorób genetycznych oraz etapów rozwoju szczeniąt i dostosowywania do nich odpowiednich metod pracy, elementów socjalizacji. Hodowca powinien też świadomie i starannie dobierać domy dla swoich szczeniąt, tak by mieć podstawy do spokoju o ich byt w przyszłości. Oczywiście nie wszystko jesteśmy w stanie przewidywać i nie na wszystko możemy mieć wpływ.

Doświadczenie jest bardzo ważnym czynnikiem, jednak nierozerwalnie w mojej opinii wiąże się ono z otwartością i chęcią do edukacji, tzw. elastycznością poglądową. Doświadczony hodowca nie zawsze jest dobry w tym co robi, jeśli nie jest otwarty na nową wiedzę o psach oraz na sugestie innych, być może jeszcze bardziej doświadczonych od niego.

Obowiązki hodowcy względem właściwego odchowania miotu są ogromne i chciałbym żeby każdy kto decyduje się na mistyczne przeżycie posiadania szczeniąt, najpierw zadał sobie pytanie czy potrafi tym obowiązkom sprostać. Czy ma odpowiednią wiedzę o psach, ich anatomii, psychice, fazach rozwoju i właściwej socjalizacji szczeniąt. Czy jeśli brakuje mu warsztatu, posiada osoby zaufane, bardziej doświadczone od niego, które będzie mógł prosić o pomoc, czy jest przygotowany logistycznie do powiększanie ilości psów w swoim domu i czy jest w stanie zapewnić spokój suce i szczeniakom, czy stać go na finansowe sprostanie miotowi, czy ma alternatywę dla szczeniąt które nie znajdą domów? (...) Uważam że hodowla zwierząt to zajęcie wymagające odpowiedzialnego i świadomego podejścia i jest tylko jedno uzasadnienie dla wykonywania tej pracy – bezgraniczna pasja i oddanie. (...)

 

Wpływ okresu prenatalnego
Tak naprawdę praca hodowlana zaczyna się dużo wcześniej, przed narodzeniem szczeniąt. Pamiętać należy że bazą wyjściową jest suka – matka, powinna ona zatem być zadbana tak pod względem fizycznym, zdrowotnym jak i emocjonalnym. Odpowiednia socjalizacja nie skupia się jedynie na szczeniakach, przecież pierwszym osobnikiem z którego biorą one przykład, i który staje się wyznacznikiem ich zachowania jest właśnie suka, która je wychowuje. Odpowiednia socjalizacja i praca z suką to fundament właściwie odchowanego miotu. Jeśli suka jest bojaźliwa lub agresywna na skutek niedostatecznej lub niewłaściwej z nią pracy hodowcy, znacznie zwiększa się szansa na powielenie takich reakcji u szczeniąt. Dlatego każdy odpowiedzialny hodowca powinien rozpoczynać pracę z każdą suką już w wieku szczenięcym, by właściwie ją kształtować.

Okres prenatalny
Choć prawdopodobnie nie zbadano dotychczas wpływów zewnętrznych na psy od momentu poczęcia do narodzin, wydaje się iż okres ten może być decydujący dla kształtowania ich zachowań, co potwierdza znaczna część naukowców. Wiemy z badań nad innymi gatunkami (z ludzkim na czele), że środowisko matki może wywierać mocny wpływ na zachowania potomstwa. Badania nad szczurami, myszami, małpami i ludźmi pokazały, że doświadczenia matki mogą mieć głęboki wpływ na rozwój mózgu płodu. Nie ma powodów przypuszczać, by ta zasada nie dotyczyła też psów. Większość badan skupia się na wpływie stresu odczuwanego przez matkę na płód. U ludzi na przykład, stres matki może prowadzić do licznych zaburzeń psychicznych u dzieci, łącznie z chronicznym lękiem, zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi i brakiem umiejętności społecznych. W dalszym czasie mogą pojawić się problemy intelektualne, językowe, bark kontroli nad emocjami, a nawet schizofrenia.

 

Doświadczenia na szczurach pokazały, że prawie na pewno zaburzenia te są powodowane przez hormony stresu wytwarzane przez matkę, które przedostają się przez łożysko do samego płodu. Tam zmieniają sposób w jakim mózg się rozwija, co z kolei skutkuje zmniejszoną aktywnością niektórych neurohormonów (np. dopaminy - tzw. hormon szczęścia i serotoniny) oraz superaktywnym systemem reagowania na stres. I choć zdarzają się różnice w szczegółach w zależności od momentu ciąży, w którym suka była poddana stresowi, młode zwierzęta mogą przejawiać osłabioną zdolność uczenia się, upośledzoną umiejętność zabawy i słabą zdolność radzenia sobie z wyzwaniami.

 

Na szczęście deficyty te mogą być wyrównane, jeśli niemowlę otrzymuje adekwatną matczyną troskę po urodzeniu, ale mogą też ulec pogorszeniu, jeśli młode zwierzę jest zabrane od matki przedwcześnie, lub jeśli matce brakuje umiejętności macierzyńskich. Co ciekawe, jak dotąd poświęcono temu zagadnieniu wśród zwierząt domowych mało uwagi, choć dało by to realne wskazówki co do tego jak się nimi właściwie zajmować. Aczkolwiek badanie domowych macior żyjących w niestabilnych skupiskach pokazało, że nie tylko były one zestresowane, ale ich żeńskie potomstwo było ponad przeciętnie agresywne w stosunku do własnych prosiąt. Sugeruje to głęboki i długotrwały wpływ stresu na rozwój ich mózgów.

Ponieważ większość tych badań miała oceniać wpływ czynników stresu na rozwój chorób psychicznych u ludzi, mniej uwagi poświęcono próbie zrozumienia, dlaczego ewolucja w ogóle pozwoliła na to by stres doświadczany przez matkę miał tak głęboki wpływ na potomstwo. Ogólnym założeniem było, iż są to patologie wykraczające poza ramy naturalnej selekcji. Jednak badania na świnkach morskich i ptakach pokazały że stres odczuwany przez potomstwo w okresie prenatalnym może mieć też pozytywne skutki.

 

Jest całkiem prawdopodobne że niektóre zmiany w mózgu wywołane stresem są zmianami adaptacyjnymi, w tym sensie, że przygotowują potomstwo do życia w niepewnym świecie. Jednak jest to bardziej prawdopodobne u dzikich zwierząt, nie domowych, jak psy. Jakakolwiek reakcja na stres, która wyewoluowała u dzikiego wilka, nie może być obecnie cechą adaptacyjną w dzisiejszym, stworzonym przez człowieka świecie.

 

Wszystkie te odkrycia sugerują iż hodowcy psów powinni przykładać wielką wagę do samopoczucia ich suk hodowlanych. Nie powinni ani wywoływać u nich stresu przez nadmierną separację od innych psów ani pozwalać by były one przez nie zastraszane. Oczywiście właściciele psów mają obowiązek zapewnienia im odpowiednich doświadczeń. Jednak bez względu na to, jak bardzo będą się starać, mogą nigdy nie zrekompensować braków wynikających z posiadania przez ich psa chronicznie zestresowanej matki czy też tego że żył on przez pierwsze 8 tygodni w nieadekwatnych do swoich potrzeb warunkach.

 

Co to jest socjalizacja i w jakim celu się ją stosuje?
W mojej opinii socjalizacja to proces mający na celu udoskonalenie psa-szczeniaka pod względem adaptacji w nowym, nieznanym mu środowisku. (...) Cele stosowania socjalizacji są proste. Zakładając że pies przede wszystkim jest zwierzęciem, jako zwierzę jest genetycznie przystosowany do życia w środowisku naturalnym, nie możemy sądzić że wszystko co oferuje mu nasza cywilizacja jest dla niego tak oczywiste jak dla nas. Punktem wyjściowym dla takiego wniosku niech będzie chociażby fakt, że my, ludzie, świat widzimy i tak go rejestrujemy, natomiast psy w zdecydowanie większym stopniu ten świat czują. Rysuje to bardzo wyraźną granicę między oboma gatunkami. Sądzę, że do końca nigdy nie będziemy w stanie pojąć jak rejestruje środowisko nasz pies, jak je czuje i jak wygląda jego analiza. Już ta różnica między nami powinna uświadamiać nam jak ważna może być socjalizacja psa, w szczególności szczeniaka.

 

Zabiegi socjalizacji odnoszą się głównie do trzech podstawowych zmysłów jakimi posługuje się pies, ze szczególnym uwzględnieniem hierarchii ich wartości. Uważam, że skoro szczenięta po porodzie w pierwszej kolejności posługują się nosem, to on jest najważniejszy i to on powinien być jako pierwszy stymulowany, kolejno maluch otwierają oczy, potem uszy i z tą kolejnością powinny być wprowadzane bodźce.

 

Socjalizacja polega na zapoznawaniu szczenięcia z różnymi bodźcami, ale też z gatunkami i środowiskiem. Jestem dużym zwolennikiem zabierania małych, 5-6 tygodniowych szczeniąt na spacery na łono natury, do lasu, na łąkę. Powodów jest kilka, zaczynając od tego, że to wielka frajda, tak dla mnie jak i dla nich, poprzez to że nigdzie indziej, jak w tak naturalnym środowisku, szczenięta stymulują zachowanie, które często umyka im w warunkach izolowanych, mianowicie – podążanie za matką. Czynność niby prosta i prozaiczna ale jakże zgodna z naturą i rzadko występująca, gdy szczenięta są chowane tylko w jednym, niezmiennym miejscu. Poza tym, naturalne ukształtowanie terenu pozwala rozwijać motorykę lepiej, niż jakiekolwiek wymyślne przeszkody jakie możemy stworzyć w domu. Jako cel socjalizacji rozumiem nie tylko przedstawienie psu tego co nowe i „ludzkie”, ale też sprowadzenie go do natury i pozwolenie na bycie psem. (...)

 

Jako trener, w swojej codziennej pracy z psami napotykam na powielające się problemy behawioralne, które w zdecydowanej większości mają swoje w źródło w całkowitym braku, bądź też niedostatecznie dokładnej socjalizacji psa w okresie szczenięcym. Jest to zagadnienie niestety wciąż nie do końca traktowane poważnie, bądź przyjmowane z przymrużeniem oka tak przez nowych właścicieli, jak i przez samych hodowców.


Należy mieć pełną świadomość, że niedostateczna socjalizacja szczeniaka może mieć negatywne, a czasem tragiczne skutki w jego późniejszym życiu. Szczeniak, który nie został poddany odpowiedniej socjalizacji, uwzględniającej specyfikę rasy, którą reprezentuje, będzie w przyszłości narażony na lęki, fobie i nadmierny stres, co może odbić się na środowisku, w którym żyje i osobach, z którymi przebywa. (...)

 

Stymulacja sensomotoryczna
Od drugiego dnia po porodzie, gdy szczeniaki są już suche i silne, należy przeprowadzać z nimi tzw. stymulację sensomotoryczną mającą za zadanie ugruntować u pieska poczucie własnego ciała i jego równowagi, zapoznanie dotyku ludzkiego, rozróżnianie bodźców termicznych oraz, co najważniejsze, podniesienia progu odczuwania stresu, co będzie procentowało przy naszej dalszej pracy ze szczeniakiem. Stymulacje sensomotoryczne powinno się wykonywać na każdym szczeniaku przynajmniej raz dziennie do momentu osiągnięcia przez niego dostatecznej sprawności fizycznej, by mógł sam bez trudu poruszać się po nierównej nawierzchni tj. do ok. 4 tygodnia życia.

 

Technika ta polega na zastosowaniu kilku elementów, to jest umieszczeniu szczeniaka w dłoniach i delikatnym podnoszeniu raz lewej, raz prawej dłoni tak, by w górze na przemian znajdował się przód i tył szczenięcia (ćwiczenie równoważne). Następnie należy powoli obrócić szczeniaka na grzbiet i delikatnie masować mu poduszki łapek kciukiem, od wewnątrz do zewnątrz zataczając koła. Potem należy ułożyć szczeniaka na jednej dłoni, a drugą delikatnie masować go od pyszczka, poprzez tułów aż do końca ogona (...). Kolejną czynnością jest przyłożenie dłoni do zimnej powierzchni tak. by ja trochę schłodzić i podłożenie jej pod brzuszek malucha (tam skóra jest odsłonięta) na ok. 2-3 sekundy, na drugi dzień można powtórzyć tę czynność z ciepłą dłonią. Na koniec delikatnie masujemy pyszczek oraz nos szczeniaka, w późniejszym czasie uwzględniając też jego dziąsła. Mając na uwadze, że głównym narządem jakim posługuje się szczeniak w tym wieku jest jego czuły nos, można układać przy szczeniętach materiały codziennie pachnące inaczej, np. ręcznik delikatnie skropiony lawendą itp. Stymulacje te wykonuje się codziennie raz na każdym szczeniaku, poświęcając mu od 2 do 4 minut. Są one punktem wyjścia dla kolejnego etapu czyli stymulacji dźwiękowej i wzrokowej.

 

Bodźcowanie
Wyróżniamy dwie podstawowe fazy okresu socjalizacji i należy się do nich odnosić podczas pracy ze szczeniakiem, są to: faza przyciągania, przypadająca na okres od ok. 3 do ok. 12 tygodnia życia, w czasie której malucha przyciąga i ciekawi wszystko co nieznane, oraz faza awersji (cofania, strachu i ucieczki) trwająca od ok. 5 do ok. 12 tygodnia, podczas której szczeniak coraz częściej może wykazywać reakcje lękowe względem nowo napotkanych zjawisk.

 

W mojej jednak opinii sam okres wrażliwości szczeniaka, czyli czas elastyczności jego reakcji trwa aż do 16 tygodnia życia i jest to czas, w którym należy przeprowadzać zabiegi socjalizacji ze wzmożoną starannością. Fazy te oscylują na równym poziomie ok. 7-8 tygodnia. Dlatego już w wieku 3 tygodni należy rozpocząć zapoznawanie szczeniaka z nowymi bodźcami. Wtedy szczeniak słyszy i widzi już na tyle dobrze, że można włączyć stymulację ukierunkowaną na dźwięk i wzrok. Najprostszym i bardzo skutecznym sposobem jest uruchamianie radia na około 30 minut dziennie obok miejsca przebywania szczeniąt (pamiętając o stopniowaniu głośności z każdym kolejnym dniem), dzięki czemu reakcje na nowo napotkane bodźce dźwiękowe w przyszłości będą sytuowały się na poziomie średnim i nie wywołają lęku.

 

Jeśli chodzi o światło, dobrze jest zmieniać codziennie kolor naświetlenia obok legowiska, bądź podłączać na kilka minut dziennie np. mrugające lampki choinkowe. Stymulacje słuchowe i wzrokowe zaprocentują w sytuacji, gdy pies w przyszłości znajdzie się w miejscach o dużym nasileniu hałasu i światła np. w mieście, bądź podczas nocy sylwestrowej.


Uwzględniając spore rozmiary dorosłych przedstawicieli niektórych ras należy zadbać o motorykę szczeniąt. W tym celu można na ich wybiegu stworzyć niewielki „małpi gaj” z różnorakimi tunelami, których wyjście może być zasłonięte szmatą, ruchomymi kładkami (może to być kawałek deski zawieszony na sznurkach), przeszkodami i labiryntami, w których szczeniak będzie musiał przechodzić między zawieszonymi plastikowymi butelkami, szmatkami itp. (labirynt taki można łatwo stworzyć z siatki ogrodowej ustawionej na prętach). Możemy też pokazać naszym szczeniakom lustro, by się w nim przeglądały. Jako część podłoża można wykorzystać płytki PCV (poślizg). Nieocenione okażą się też pomysłowe zabawki wydające głośny dźwięk np. plastikowe butelki wypełnione w środku śrubkami (koniecznie bezpieczne), piszczałki, kawałki szmat. Ważne jest, by co jakiś czas zmieniać aranżację wybiegu dla szczeniąt, aby wzmacniać ich zainteresowanie otaczającym je światem.

 

Warto jest współpracować ze szczeniakami podczas tego typu zabaw, mobilizować je do pokonywania przeszkód. Wszystkie te rzeczy wpłyną pozytywnie na rozwój psychomotoryczny. Możliwości jest naprawdę dużo, w zasadzie wszystko zależy od wyobraźni, zaangażowania i dobrej woli hodowcy.

 

Należy pamiętać o tym, że żadna zabawa nie jest atrakcyjna jeśli trwa zbyt długo i odbywa się pod przymusem, dlatego nie możemy szczeniąt do niej zmuszać, a jedynie pozytywnie mobilizować do wykonania ćwiczenia i pozwalać na odpoczynek oraz relaks. Jednak nic nie zastąpi podążania za matką w obcym, naturalnym środowisku. Nasze szczenięta bardzo często zabieramy na spacery do lasu, na łąki gdzie instynktownie podążają za matką, po naturalnym terenie, stymulują nosy, oczy i uszy w sposób najbardziej zbliżony do ich atawizmu.

 

Socjalizacja wewnątrz i miedzy gatunkowa
Jednym z najważniejszych zagadnień jest socjalizacja wewnątrz i międzygatunkowa. O ile ta pierwsza jest bardzo prosta, jeśli szczeniak spędza czas z matką i innymi psami, o tyle druga wymaga od hodowcy więcej wysiłku.

W mojej hodowli dbamy o to, by szczenięta miały codzienny kontakt z innymi psami różnych gabarytów i wieku, nierzadko maluszki poruszają się pomiędzy kilkoma-kilkunastoma psami na raz, co uważam za szalenie istotne, ponieważ pies w pierwszej kolejności powinien odkrywać swoją psią naturę.

Należy wiedzieć, że socjalizacja wobec określonego gatunku (np. człowieka) nie jest uogólniona na wszystkie osobniki tegoż gatunku, ale pozostaje ograniczona względem osobników danego typu, który szczeniak poznał podczas socjalizacji. Pamiętajmy, że pies ma ograniczone zdolności pojmowania gatunku, co w praktyce oznacza, że jeśli np. nigdy nie spotkał osoby niepełnosprawnej lub małego, rozbrykanego dziecka, to przy pierwszym spotkaniu z nimi w wieku dorosłym najprawdopodobniej nie potraktuje ich jako gatunku ludzkiego. To samo dotyczy nie poznanych wcześniej osób starszych, wysokich mężczyzn w płaszczach, pana o lasce, chłopaka na rowerze itd. Możemy w prosty sposób „obejść” ten problem w hodowli przebierając się na spotkanie ze szczeniakami, zarzucając na siebie jakąś szmatę, płaszcz, zakładając kapelusz, bądź ubierając maskę na twarz.

 

Pamiętajmy, by nie straszyć szczeniąt tylko wywołać u nich pozytywne skojarzenie tej sytuacji, dlatego warto stosować takie zabiegi w porze karmienia. Należy również zadbać, w miarę możliwości, o jak najczęstszy kontakt szczeniaków z różnymi typami osób u hodowcy i nowego właściciela. Im więcej różnych osób szczeniak pozna, tym łatwiejsze będzie jego wejście w nowy świat.


Socjalizacja międzygatunkowa to również kontakty z przedstawicielami innych gatunków zwierząt domowych (...). Idealna sytuacja to taka, w której hodowca posiada inne zwierzęta domowe, ponieważ szczeniak mający stały kontakt z tymi stworzeniami nie ulegnie wykształceniu się potrzeby pogoni i instynktu łowczego wobec tego typu zwierząt. Jeśli w dodatku suka też jest dobrze „ułożona” międzygatunkowo, droga do sukcesu stoi otworem. Jeżeli jednak nie mamy takiej możliwości (nie posiadamy innych zwierząt domowych), dobrze jest skorzystać z pomocy osób, które takowe mają i pozwolić na kontakt szczeniąt z nimi, uwzględniając oczywiście zasady bezpieczeństwa naszych wychowanków. Tutaj znów należy się odnieść do metody pozytywnych skojarzeń np. karmiąc szczeniaki w obecności innych zwierząt. Należy również pamiętać, że zaprzestanie kontaktu z innymi stworzeniami na kolejnych etapach życia psa może spowodować tzw. desocjalizację względem tych gatunków, mimo że jako szczenię miał on z nimi do czynienia.

 

Nowy świat
Po tych zabiegach, oddając szczeniaka do nowego domu w wieku ok. 7-8 tygodni, możemy być pewni, że zrobiliśmy wszystko, by po pierwsze - nasz wychowanek nie zatracił swojej natury, a po drugie - by w przyszłości był psem szczęśliwym, opanowanym i co najważniejsze bezpiecznym. Jeśli jednak z jakiegoś powodu szczeniak pozostanie w hodowli dłużej, nie wolno zaprzestać działań socjalizacyjnych, pamiętając o stopniowym nasilaniu się w tym okresie fazy awersji, która może doprowadzić do desocjalizacji z powodu zaniknięcia bodźców. (...)

 

Jak zadbać o prawidłowy rozwój psychoruchowy szczeniąt?
Szczenięta, tak samo jak dzieci, mają naturalną potrzebę fizycznego działania. Nie znoszą nudy i bezczynności, a ich organizm z naturalną zdolnością przyjmuje nowo napotkane wyzwania psychoruchowe. Potrzeba ta jest ściśle związana z elastycznością ich ciał. Ma to zjawisko koła zamkniętego, psychika szczeniąt (i dzieci) posiada pewną przestrzeń zagospodarowaną na rozwijanie świadomości własnego ciała, a ich organizm produkuje energię, która wspomaga ich ruchliwość.

 

Jednym zdaniem, ruch to być może najważniejszy element rozwoju młodego organizmu. To właśnie ruch powoduje dotlenienie, a ciało właściwie dotlenione jest bardziej otwarte na rozwój. Osobiście wolę, gdy moje dziecko idzie na podwórko pograć w piłkę, niż gdy siedzi przed komputerem, nawet przy najbardziej rozwijającej grze.

Dbanie o rozwój fizyczny szczeniąt jest tak samo ważne, jak ich socjalizacja z bodźcami, i często bardzo z nią powiązane. Uważam, że warunki hodowlane powinny wychodzić naprzeciw wymaganiom szczeniaków i zapewniać im możliwości ekspansji terenu jak najbardziej zbliżonego do naturalnego.

Szczenięta wykazują dość dobre zdolności motoryczne już na przestrzeni 3-4 tygodnia życia. W zależności od hodowanej rasy, jej wymagań i wyboru hodowcy, szczenięta mogą być odchowywane całkowicie w warunkach domowych lub kennelowych. Zarówno w pierwszym, jak i drugim wariancie, należy prawidłowo przygotować docelowe pomieszczenia i wybiegi zewnętrze, tak by bez zarzutu spełniły swoją rolę.

 

W warunkach domowych zwykle wydziela się w wybranym pokoju miejsce, gdzie stawia się mini kojec, w którym maluchy przychodzą na świat i spędzają w nim wraz z matką pierwsze tygodnie życia. W trakcie wzrostu maluchów kojec jest rozbudowywany i modyfikowany. Osoby posiadające domy z ogródkami aranżują również kojce zewnętrzne, gdzie w ładną pogodę szczenięta mogą spędzać czas na świeżym powietrzu. W warunkach kennelowych jest to zwykle specjalnie przygotowane pomieszczenie wewnętrzne (tzw. porodówka), w którym przychodzą na świat szczenięta i spędzają tam wraz z matką pierwsze 3-4 tygodnie życia. Taka porodówka zwykle połączona jest z wybiegiem zewnętrznym (kojec plus buda), gdzie maluchy spędzają z matką kolejne tygodnie życia.

 

Dość istotnym elementem wpływającym na psychoruchowy rozwój szczeniąt jest podłoże, z którym będą miały one do czynienia. W pierwszych tygodniach życia będzie to zazwyczaj podłoga kojca wewnętrznego, który bywa podzielony na część sypialną oraz część służącą do zabaw, jedzenia i oczywiście załatwiania potrzeb fizjologicznych. W zależności od inwencji hodowcy i zasobności portfela podłoga w części użytkowej może być wyłożona gazetami, podkładami (matami) wielokrotnego użytku typu "dry bed" (wykonane w taki sposób, że przepuszczają wilgoć tylko w jedną stronę, dzięki czemu wierzchnia strona pozostaje sucha), słomą, trocinami, ręcznikami, prześcieradłami, sztuczną trawą itd. Struktura materiału stanowiącego podłoże, jego zróżnicowana twardość, grubość i nierówności znacznie wpływają na udoskonalenie funkcji chodu u młodych szczeniaków. Zaznajomienie szczeniąt z różnorodnym podłożem procentuje również w przyszłości, gdy maluchy zaczną poznawać świat zewnętrzny.

 

Z moich obserwacji wynika, że nauka czystości u szczeniąt przypada na czas między 4 a 5 tygodniem życia. Wtedy właśnie ich motoryka i odwaga nakazują im opuszczanie gniazda. To również dobry moment na to, by z kojca wewnętrznego przenieść maluchy do kojca zewnętrznego - szczególnie wówczas, gdy dobre warunki pogodowe pozwalają na to, by maluchy przebywały kilka godzin poza kojcem wewnętrznym (w przypadku szczeniąt odchowywanych w warunkach domowych) lub zostały już tam docelowo (w przypadku szczeniąt odchowywanych w warunkach kennelowych).

 

Zwykle pierwszym zewnętrznym podłożem, z którym do czynienia mają maluchy jest trawa. Dostarcza im nowych wrażeń bodźcowych. Zgodnie z postępem rozwojowym maluchy eksplorują dostępną dla nich przestrzeń kojca zewnętrznego oraz uczą się załatwiać potrzeby fizjologiczne na trawie. Wtedy też przychodzi czas na utrudnianie im poruszania się po terenie, można stworzyć tzw. „tor przeszkód”, po którym szczenięta mogą chodzić nie robiąc sobie krzywdy, ale za to doskonaląc swoje umiejętności psychoruchowe i świetnie się bawiąc.


Kolejnym etapem ich rozwoju może być zapoznanie szczeniąt z pozostałą częścią podwórka i ogrodu. Bruk, asfalt, beton, ziemia, krzewy, koty, samochody, doniczki i wiele innych ciekawych zjawisk zachęca maluszki do badania nieznanego świata. Jeśli stado podstawowe składa się z większej ilości psów, które docelowo przebywają na oddzielnych wybiegach, to warto również stopniowo zaznajamiać maluchy z resztą stada.

Ostatnim etapem rozwoju psychoruchowego szczeniąt w mojej hodowli jest spacer po nieznanym, zupełnie obcym ale naturalnym środowisku. Uważam za szalenie istotne pozwolenie szczeniętom podążać za matką. Dlatego, gdy maluszki mają około 7 tygodni, zabieramy je wraz z całym stadem na spacery do lasu. Nie martwimy się o choroby zakaźne z uwagi na to, że mieszkamy w bardzo ustronnym miejscu, nie uczęszczanym przez inne psy. Nie jestem przewrażliwiony na tym punkcie i uważam, że równie ważne co szczepienie, jest pozwolenie szczeniętom na prawidłowy rozwój psychomotoryczny. Takie spacery są ukoronowaniem mojej ciężkiej pracy wychowawczej szczeniąt i dają mi ogromną radość oraz satysfakcję. Jest to zjawisko przepiękne, gdy maluszki podążają za dorosłym psem niczym gąski, jednocześnie pokonując mozolnie trudno ukształtowany teren leśny.

Zasady i ograniczenia jako nierozerwalny czynnik wychowania szczeniąt w miocie
Zasady i ograniczenia są podstawowym prawem jakim rządzą się psy w grupie, szczenięta są uczone przez starsze psy, jak się zachować, gdzie można wejść a gdzie nie, z którym z psów można się bawić, a który tego nie lubi itd. Zawsze staram się też wprowadzać podobne zasady moim szczeniętom na linii współżycia z ludźmi. Maluszki są uczone tego, że nie powinno się skakać na ludzi, że nie wolno szarpać za nogawki czy rozwiązywać sznurówek naszych butów. Uczymy je poszanowania swojej przestrzeni oraz zapraszamy je do niej w formie nagrody. Oczywiście praca z całym, rozbrykanym miotem jest trudna i czasochłonna, czasem jej efekty są widoczne jedynie w zarysie, ale mimo to stanowi ona ważny czynnik wychowawczy wpływający na stosunek szczeniąt do ludzi i poszanowanie ich.

 

W trakcie korygowania szczeniąt najczęściej używamy spokojnego ale konsekwentnego dotyku, który zniechęca je do działania i jest analogią do podgryzania jakie wykonuje matka w stosunku do młodych. Nie jestem zwolennikiem osławionego chwytania za kark i potrząsania szczenięciem. W trakcie swojej kariery hodowlanej nie zauważyłem ani jednego takiego zachowania, jak i nie zauważyłem żeby matka przyciskała szczenię do ziemi trzymając jego kark w pysku po to, by się ono wyciszyło. Zwykle gdy szczenię zaczynało popiskiwać, puszczała je, a ono wracało do swojej zabawy. (...) Podejrzewam, że sposób korygowania oraz wprowadzania zasad i ograniczeń jest zależny od pierwotnego zastosowania rasy, charakteru matki oraz środowiska (...).

Zasady i ograniczenia dają psu poczucie bezpieczeństwa i pewności co do swojego miejsca w grupie, zadań jakie przed nim stoją, a wiec są dobre i korzystne dla jego psychiki. Brak zasad może w prosty sposób prowadzić do szeregu destrukcyjnych zachowań z którymi nie radzą sobie właściciele. Dlatego za tak istotne uważam wprowadzanie ich już przez hodowcę wspartego czujnym okiem psiej mamy.

 

Zrozumienie korekt i wymagań przez szczenięta w znacznym stopniu ułatwi egzekwowanie posłuszeństwa przez nową rodzinę psa. Jak zawsze jednak potrzeba jest równowaga pomiędzy zasadami, a swobodą, która jest szczeniakowi równie potrzebna. Swoboda ta to czas, w którym szczeniak „na własną łapę” eksploruje świat i uczy się go dzięki swojej wrodzonej ciekawości i innym funkcjom poznawczym.

 

Jak widzi świat szczenię, które opuszcza hodowlę?
Zdolność i chęć psich szczeniąt do poznawania świata jest wyjątkowym zjawiskiem przyrodniczym. Można sądzić, że albo ta nietypowa cecha rozwinęła się na etapie ewolucji jako efekt udomowienia, albo przodkowie dzisiejszych psów posiadały ją już dawniej, co czyniło ich wyjątkowo podatnymi na udomowienie.

Uważam że, prawda jak zawsze leży pomiędzy. Logiczne wydaje się to że pra-psy musiały posiadać pewne cechy, które odróżniały je od wilków, z prostego powodu – wilki nie pozwoliły się udomowić. Jednak niedorzeczne wydaje się sądzić, żeby poziom rozwinięcia okresu wrażliwości był choćby zbliżony do dzisiejszego. Najprawdopodobniej szczenięta pra-psów miały na tyle wydłużony okres wrażliwości i były na tyle ciekawskie i tolerancyjne wobec nowych rzeczy, że proces ich udomowienia zakończył się sukcesem.

Szczenię, które żyje w warunkach hodowlanych, szczególnie w dużych hodowlach, z zasady jest narażone na pewne niedostatki socjalizacji. Wynikają one często z prostych powodów - dużej liczby psów w hodowli, małej ilości czasu na pracę ze szczeniakiem. Istnieją jednak duże hodowle, w których praca socjalizacyjna stoi na wysokim poziomie, mimo trudności z tym związanych.

Zawsze powtarzam, że aby ocenić zachowanie szczenięcia lub też dorosłego psa, nie wystarczy zobaczyć jak zachowuje się w miejscu w którym mieszka, w hodowli, w środowisku, które jest dla niego oczywiste, i w którym nic go nie zaskakuje. Bardzo często pewne cechy, jak lękliwość, nerwowość pojawiają się dopiero po zmianie miejsca pobytu psa. Dlatego trudnym do zbadania wydaje się poziom tych cech jeśli jakiekolwiek testy przeprowadzane są na szczeniakach w hodowli.

Szczeniak, który opuszcza hodowlę, zostaje skonfrontowany ze środowiskiem dla niego nowym, nieznanym. Czasem niektóre rzeczy widzi, słyszy i czuje pierwszy raz w życiu. Często okazuje się, że maluch który wydawał się tak odważny i pewny siebie, nagle zaczyna panikować. Dotyczy to w szczególności szczeniąt starszych, powyżej 12-go tygodnia życia, u których wyraźnie widoczna jest już faza awersji.

Zdecydowanie lepiej na nowe środowisko reagują szczeniaki w wieku 8-10 tygodni, wtedy ich ciekawość i elastyczność jest jeszcze na wystarczającym poziomie. Osobiście zachęcam nabywców moich szczeniąt do odbierania ich właśnie w tym wieku. Starsze szczenięta jako bardziej świadome zagrożeń, często trudniej się adaptują.

Staram się to zawsze porównać do historii o Tarzanie. Chłopiec, który dorastał w dżungli, wśród dzikich zwierząt, nie znając ludzi i cywilizacji, nagle został rzucony na „głęboką wodę”. Pragnę przypomnieć, że miało to miejsce gdy był on już dorosły i jego okres wrażliwości był już zamknięty. Wszyscy doskonale wiemy, jak traumatyczne musiało to być dla niego przeżycie. Z czasem jednak Tarzan zaczął się przyzwyczajać do nowych warunków życia, nauczył się chodzić w pozycji wyprostowanej, jeść sztućcami i spać na kanapach, nie na drzewie. Tak samo jest z psami, im dłużej przebywają u hodowcy, tym trudniej adaptują się do nowych warunków. Jeśli do tego wszystkiego dodamy jeszcze podatny grunt emocjonalny, bardzo szybko mogą pojawić się lęk i strach. (...)

 

Socjalizacja ze światem stworzonym przez człowieka a rozwój psa w warunkach naturalnych
Okres wrażliwości u wilków żyjących w czasach dzisiejszych jest zdecydowanie krótszy niż u psów. Oznacza to że na etapie ewolucji zaistniała istotna zmiana w psychice naszych czworonogów. Szczenięta wilka spędzają pierwsze trzy tygodnie życia w norze z matką, dopiero potem zaczynają wychodzić. W ciągu zaledwie kilku dni od tego momentu zaczynają wykazywać strach przed nieznanym, boją się napotkanych zwierząt itp. To reagowanie strachem oznacza koniec okresu wrażliwości wilcząt. Jednak w tym samym czasie u psów domowych okres ten dopiero się rozpoczyna i potrwa on jeszcze nawet do 13 tygodni. Jest to ewidentną konsekwencją udomowienia psa. Istnieje podejrzenie, że te pra-psy, które poddały się procesowi udomowienia, miały już wówczas wydłużony okres wrażliwości w stosunku do „normalnych” wilków.

Dzisiejsze wilki również mogą przyzwyczajać się do ludzi, ale w znacznie mniejszym stopniu i do znacznie mniejszej ilości osób. Bez względu na więź z ludźmi, zawsze jednak na pierwszym miejscu stawiają towarzystwo innych wilków.

Psy wychowywane, urodzone w środowisku bardziej zbliżonym do naturalnego (np. psy żyjące w stanie dzikim) mają większą zdolność do udomowienia ze względu na dłuższy okres wrażliwości niż u wilka. Reasumując: szczenięta żyjące w stanie dzikim, zabrane od matki jeszcze w okresie wrażliwości mają większą szansę adaptacji w nowym, cywilizowanym świecie, niż wilczki, które swój okres wrażliwości kończą bardzo wcześnie.

Szczeniakom, które swój okres wrażliwości spędziły w warunkach naturalnych, znacznie ciężej jest przyzwyczaić się do nowego środowiska, niektóre z nich potrafią wykazywać obawę, lęk, strach przed nieznanym przez całe swoje życie, szczególnie gdy występuje u nich tzw. podatny grunt osobowościowy ułatwiający rozwinięcie się tych cech.

Uważam, że właściwie socjalizowany szczeniak powinien być tak samo blisko natury jak i naszej cywilizacji, ważne jest zachowanie równowagi. Nie widzę nic złego w socjalizowaniu szczeniąt na nowe bodźce, charakterystyczne dla ludzkiego świata oraz pozwalaniu im na odkrywanie dzikiej strony swojej natury. Pies jako wolne zwierzę ma prawo poczuć się psem, poznać w młodym wieku zasady panujące w psim stadzie, potrzebę podążania za matką, zapachy innych zwierząt na leśnej ścieżce oraz poczuć zew wolności spoglądając na bezkresne otwarte przestrzenie.

 

Podstawowe potrzeby szczenięcia i ich hierarchia w nowym domu
Uważam że, szczeniaki tak samo jak psy dorosłe maja pewne podstawowe potrzeby których spełnianie jest fundamentem panowania spokoju pomiędzy człowiekiem. a jego czworonożnym przyjacielem.

Rolą hodowcy jest przekazanie wszelkich uwag dotyczących wychowania szczenięcia i dbania o jego prawidłowy rozwój. Z mojej strony klienci mogą zawsze liczyć na pomoc w kwestiach wychowawczych. Często konsultujemy się telefonicznie lub mailowo, czasem klienci przesyłają mi filmy dokumentujące zachowanie szczeniąt. Jeśli jednak uznaję, że nie mogę pomóc w danym problemie, ponieważ dzieli nas zbyt duża odległość, a taka konsultacja niesie ze sobą ryzyko postawienia błędnej diagnozy, zawsze polecam udanie się do dobrego psiego trenera lub behawiorysty. Czasem jednak okazuje się, że trudno o takich, mimo że osób tytułujących się w ten sposób jest coraz więcej.

Jaka jest hierarchia potrzeb szczenięcia w nowym domu według mnie?
Uważam, że podstawową potrzebą szczenięcia jak i dorosłego psa, jest zużywanie energii. Jest ona naturalna w przypadku szczenięcia, ponieważ motywuje go do rozwoju fizycznego jak i psychicznego. Dzięki niej szczenię chce się ruszać, biegać, rozrabiać, czyli trenować swój system nerwowy oraz poznawać nowy świat w dynamiczny, eksploracyjny sposób.

 

To właśnie zapewnienie zużycia energii jest podstawą dla spokoju naszego, i psa. Jednak w przypadku szczeniaka nie możemy przecież włączyć go w intensywny trening biegowy lub inny. Zawsze używam tutaj stwierdzenia „ruch niewymuszony” – oznacza ono taką ilość ruchu, który nie przeciąża szczenięcia, który sam sobie dawkuje i kontroluje. Należy jednak pamiętać, że nasza rola jako motywatora jest tutaj niezbędna. Jeśli nie weźmiemy szczeniaka na dłuższy spacer w spokojnym tempie, najprawdopodobniej zużyje swoją energię np. na naszym obuwiu.

 

Jest wiele atrakcyjnych zabaw jakie możemy prowadzić ze szczenięciem, od najprostszej formy, czyli spaceru, poprzez zadania węchowe, zabawę w chowanego, przeciąganie zabawek, aportowanie czy naukę podstawowego posłuszeństwa. Jest to kwestia wyobraźni człowieka, który motywuje szczeniaka do działania. W tym wszystkim nie można zapominać o jeszcze jednym, ważnym aspekcie, mianowicie – im więcej czasu ze szczenięciem spędzamy w sposób aktywny, tym większa więź miedzy nami się pojawia, co potrafi procentować na przyszłość.

Kolejną w mojej hierarchii wartości potrzebą szczenięcia jest szanowanie jego „trybu dnia”. Szczenięta spędzają dzień na sekwencjach zabawy i odpoczynku (snu), jest to naturalny proces dyktowany przez ich organizm i nie powinno się go zakłócać. Sen i odpoczynek są tak samo ważne jak ruch, dają psu relaks i pomagają zregenerować siły. Uważam, że w domu ze szczenięciem powinna obowiązywać zasada „poszanowania snu”. Szczenię, którego sen jest często przerywany, jest przenoszone z miejsca na miejsce, budzone by wyjść na spacer, mimo że jego fizjologia mu tego w tym momencie nie nakazuje, może stać się nerwowe, rozstrojone i rozkojarzone.

Kolejna potrzeba, według mnie, to zasady i ograniczenia. Jest to ten element współżycia ze szczenięciem, o którym nowi właściciele zapominają najczęściej, lub którego świadomie nie egzekwują od malucha. Wynika to najczęściej z tego że, właściciele nie znajdują w sobie na tyle konsekwencji i asertywności by egzekwować posłuszeństwo od szczeniaka, pokazywać mu granice postępowania, jednym słowem nie stosują zasady „tylko czarne-białe, zero szarości”. Szczeniak zazwyczaj wygląda tak słodko i zachowuje się tak niewinnie, że egzekwowanie od niego posłuszeństwa stanowi barierę emocjonalną, trudną do przejścia dla człowieka.

 

Ograniczenia są naturalne w psiej grupie, zasady są egzekwowane przez starsze psy. Szczeniaki dzięki temu uczą się pokory i respektu. Psy z natury starają się być posłuszne asertywnemu człowiekowi, sprawiając przy tym wrażenie jakby stanowiło to dla nich przyjemność i było naturalną ich potrzebą. Zgadzam się z tym w 100%, w naszym ludzkim świecie, nasze dzieci też oczekują od nas, dorosłych, wskazówek właściwego postępowania. Chcą być pewne czy robią dobrze, czy źle.

Kolejna potrzebą jest socjalizacja, czyli kontynuowanie pracy hodowcy. Zaznajamianie szczenięcia z nowymi miejscami, ludźmi, dźwiękami, przedmiotami, zapachami itd. Jest to naturalna potrzeba i prawo szczeniaka. Zawsze zachęcam nowe rodziny moich szczeniąt. aby zabierały je często do miasta, na dworzec kolejowy, na targ itd. Kwestię kwarantanny między-szczepiennej proponuję rozwiązać w sposób następujący: skoro szczenię nie jest jeszcze uodpornione wystarczająco na tyle,  by mogło chodzić w miejscach objętych ryzykiem, wystarczy wziąć je na ręce (przecież jest malutkie) i w ten sposób "przespacerować się z nim" po okolicy. Niech czuje, widzi i słyszy wszystko, niech chłonie nowe zjawiska w ten bezpieczny sposób.

Ostatnią z podstawowych w mojej opinii potrzeb szczeniaka jest kontynuowanie kontaktów wewnątrzgatunkowych. Dla psa najbardziej naturalny jest kontakt z innymi psami, to on pozwala mu kształtować psią stronę jego natury, i to on daje mu poczucie przynależności do danego gatunku. Jakże często spotykam się z problemami zachowania psów, które na skutek zaniku kontaktów z pobratymcami stały się bardziej ludzkie niż psie, nie radząc sobie z tym obciążeniem. Dlatego zawsze cieszę się, jeśli w domu nowej rodziny są już jakieś psy. Z późniejszych relacji właścicieli daje się zauważać istotną różnicę pomiędzy rozwojem tych psów, które żyją same, a tych które mieszkają z innymi psami. Dlatego często zachęcam do uczestnictwa w dobrze prowadzonych psich przedszkolach gdzie kontakt ten jest częsty i intensywny oraz nie skupia się tylko i wyłącznie na tej samej grupie wiekowej. Spacery ze znajomymi posiadaczami psów też są świetną formą kontaktu. Pamiętać należy, że takie spotkania wpływają na wszystkie wcześniej wspomniane potrzeby: zużycie energii, utrwalanie trybu dnia (gdy szczenię jest zmęczone oddala się i zasypia), zasady i ograniczenia egzekwowane przez starsze psy na tzw. „poziomie zwierzęcym”, co uważam za bardzo ważne oraz socjalizację (szczenię może obserwować reakcje innych, starszych psów na nieznane mu zjawiska, dzięki czemu łatwiej się z nimi oswaja).

Uważam, że szanowanie tej hierarchii wartości potrzeb psa stanowi podstawowy czynnik wpływający na pozytywne relacje między człowiekiem a czworonogiem. Zawsze powtarzam, że aby pies zaczął spełniać nasze potrzeby, to my najpierw musimy spełnić potrzeby psa.

 

Wskazówki dla nowych właścicieli
Jako hodowca zawsze staram się przelać jak najwięcej informacji do głowy właściciela, który odbiera szczeniaka, czasami nasze konsultacje zaczynają się dużo wcześniej, zanim przyjedzie po swego wybranka. Zależy mi, by człowiek, który ma w przyszłości opiekować się urodzonym u mnie psem, posiadł maksymalnie dużą wiedzę na temat pracy z nim, szczególnie w najwcześniejszym okresie, po odbiorze. Jako zwolennik socjalizacji szczeniąt, a jednocześnie odpowiedzialny właściciel psa, zawsze zwracam uwagę na kwarantannę między szczepienną. Uważam jednak, że nie powinna ona całkowicie przekreślać możliwości poznawczych szczeniąt.

 

Zawsze stosuję mocne argumenty, by przekonać klienta o zasadności socjalizacji i zwrócić jego uwagę na ewentualne konsekwencje jej braku. Uważam, że kwarantanna mająca na celu uchronić szczeniaka przed zarażeniem się chorobami zakaźnymi jest jak najbardziej na miejscu, jednak są weterynarze, którzy przywiązują jej nadrzędną rolę w stosunku do socjalizacji. Owszem, z pewnej perspektywy patrząc, jest to ich praca i starają się podchodzić do niej odpowiedzialnie i minimalizować ryzyko. Jednak w żadnym wypadku nie jest pożądana skrajność poglądów.

 

Skoro szczenię nie może chodzić w miejscach często uczęszczanych przez inne psy, niech będzie noszone tam na rękach. Dzięki temu w bezpieczny sposób będzie socjalizować się ze światem zewnętrznym i nie wystąpi ryzyko zarażenia. Zamykanie psa w domu do 12 tygodni (wtedy podaje się zazwyczaj trzecią, zakańczającą szczepionkę) ma często skutki w postaci uwstecznienia się jego rozwoju psychicznego. Jak już wiemy, okres wrażliwości przypada na czas do 16-go tygodnia życia, przy czym w drugiej jego połowie wyraźnie działa już awersja względem nowości Odizolowanie szczenięcia w tym jakże ważnym okresie wprawdzie ochroni go przed wirusami, ale odbierze mu możliwości jakże istotnego rozwoju.

 

Osobiście przyjmuję szczeniaki na przedszkole po drugim szczepieniu, czyli w okresie około 9-go tygodnia życia, nie chcę zwlekać z socjalizacją i odbierać im możliwości rozwoju w tak ważnym czasie. Zawsze zachęcam właścicieli do uczestnictwa w takich zajęciach, prowadzonych przez specjalistów w swojej dziedzinie. Uczą one kontaktu z psem, wprowadzają podstawowe zasady posłuszeństwa, wzajemnego czytania się i zrozumienia oraz socjalizują w szerokim tego słowa znaczeniu.

Instruuje też właścicieli na temat odpowiedniego, technicznego zaznajamiania szczeniąt z nowymi bodźcami. Zwracam uwagę na asertywne postępowanie w obecności nowego bodźca, na to żeby nie rozczulać się nad szczenięciem, gdy się czegoś obawia. Pokazuję jak odpowiednio zbliżać się do bodźca, uczę rozróżniania jednostki czasu i odległości, i łączenia ich w odpowiednich momentach. Jednostki czasu i odległości to podstawowe pojęcia, którymi posługujemy się w pracy podczas zapoznawania z bodźcem. Na początku takiej pracy nie powinno się ich ze sobą łączyć, tzn. jeśli pracuję nad długością występowania bodźca, to nie zmniejszam odległości pomiędzy psem a nim i odwrotnie, jeśli pomniejszam odległość pomiędzy nimi, długość występowania bodźca lub kontaktu z nim (wzrokowego, słuchowego, węchowego) nie powinna się zwiększać. Zwracam uwagę na obserwację reakcji szczeniaka, na czytanie jego mowy ciała. Zawsze powtarzam że, aby pokazać psu świat nie wystarczy włączyć mu telewizora i usiąść w fotelu, trzeba go do tego świata zabierać, pokazywać mu miasto, jeśli mieszka na wsi, oraz wieś i las, jeśli mieszka w mieście. Dopiero taka praca może stworzyć psa kompletnego, którego bez obaw możemy ze sobą wszędzie zabrać.(...)

Utrzymanie efektów pracy hodowcy jest bardzo istotne dla prawidłowego rozwoju szczeniaka. Uważam jednak, że to właśnie hodowca powinien być źródłem wiedzy dla nowych właścicieli, i to on powinien w znacznym stopniu prowadzić ten proces lub też polecić kontakt z dobrym psim trenerem. Często dla nabywców szczeniąt są to ich pierwsze psy, dlatego nie możemy zakładać, że wiedzą wszystko, nawet jeśli przeczytali oni kilka mądrych książek - jeśli nie mają odpowiedniego doświadczenia praktycznego, warto czuwać nad ich postępowaniem.

 

Syndrom jedynaka a psie przedszkole
Mam to szczęście, że jestem psim trenerem i jednocześnie hodowcą, co pozwala mi spoglądać z obu tych perspektyw na zachowania psów i efekty pracy ich właścicieli. Obserwując zachowania psów opuszczających moja hodowlę, jak i innych z którymi pracuję, wystosowałem pewne określenie dla tych psiaków, które trafiają do domów, gdzie są jedynymi przedstawicielami swojego gatunku.

Zbiór pewnych, charakterystycznych zachowań określam mianem „syndromu jedynaka”. Bardzo często zdarza się tak, że szczenięta opuszczające moją hodowlę nadal ze mną pracują, przyjeżdżają do mnie na zajęcia psiego przedszkola, na szkolenie z posłuszeństwa, przygotowanie do wystaw, sportu, bądź inne. Dzięki temu mam możliwość obserwacji ich zachowania i ewolucji jaką poczyniły. W pewnym momencie zdecydowanie powtarzalne stały się charakterystyczne różnice w zachowaniu tych psów, które dzielą swoje życie z inny psem/psami, a tych które żyją w pojedynkę. Te charakterystyczne objawy zauważam szczególnie w kontaktach wewnątrzgatunkowych – np. podczas obcowania takiego psiaka z moim stadem. Pominę tu kwestie wychowawcze, ponieważ nie mają one tu znaczenia i nie są w mojej opinii rdzeniem problemu.

Z jakiegoś powodu psy żyjące same, szczególnie podrostki/młodzież, wykazują daleko posuniętą nonszalancję względem innych psów. Wydają się być nadaktywne, pobudliwe, mało delikatne, nieustępliwe, czasem też nerwowe. Zbiór tych zachowań oczywiście nie jest regułą, ale występuje na tyle często że wart jest opisania.

Z czego mogą wynikać takie problemy? Uważam, że zanik kontaktów wewnątrzgatunkowych nigdy nie jest zdrowym zjawiskiem. Nadaktywność takich psów wynika prawdopodobnie z faktu posiadania przez nie zbyt wysokiego poziomu energii. której nie spalają w kontaktach z innymi psami. Poziom aktywności całodobowej moich psów jest regulowany poprzez stałe zachowania stadne. Młodzik. który z tak wysokim poziomem energii znajdzie się w obecności innych psów, może z powodu swojej ekscytacji popaść w dużo bardziej skrajne zachowania, jak np. agresja lub paść ofiarą psów, które uznają jego zachowania za nietakt. Pobudliwość takich psiaków wynika z faktu zaniku codziennego stosowania psiego języka, w szczególności sygnałów uspokajających. Często daje się zauważyć, że psy takie nie stosują ich zbyt wiele lub wcale. Mała delikatność w zabawie jest dyktowana tym, że pies taki ma okazję pobawić się z innymi tylko czasem, więc nie trenuje siły uścisku, poziomu zaangażowania w zabawę, intensywności skoków, pogoni itd. Nieustępliwość jest kolejną charakterystyczną cechą i wynika z tego, że żyjący sam pies nie otrzymuje korekt od starszego, spokojniejszego kompana i nie potrafi zakończyć zabawy gdy druga strona już sobie jej nie życzy. Kolejnym krokiem może być nerwowość wynikająca z niezrozumienia z innymi psami, frustracja okazywana niemalże zmuszaniem do zabawy innych psów.

Te zachowania są najczęściej widoczne na zajęciach psiego przedszkola. W mojej pracy bardzo często używam własnych, zrównoważonych psów, które czasem wykonują robotę o wiele bardziej wartościowszą od mojej. Obserwując ich reakcje na poszczególne psy odwiedzające nas w przedszkolu, wywnioskowałem, że pewne charakterystyczne zachowania „jedynaków” zwyczajnie je irytują. Ogólnie rzecz ujmując, wszelkie skrajności są przez nie odbierane niechętnie. Psy nadmiernie pobudliwe, szczekliwe, zbyt mocno zaangażowane w zabawę są albo ignorowane albo korygowane. Najczęściej w psim przedszkolu tworzą się grupy zabaw. Zazwyczaj „jedynaki” trzymają się razem i wspólnie maltretują się w zabawie, co jakiś czas niechcący wpadając impetem na inne psy. Psy zaś które żyją z innymi na co dzień, zachowują się zdecydowanie spokojniej i chętnie przedkładają możliwość konwersacji ponad szaleństwo zabawy.

Dlatego uważam za szczególnie istotne umożliwianie kontaktów szczeniętom, które opuszczają hodowlę, z innymi psami. Szlifowanie psiego alfabetu to jedna z podstawowych potrzeb szczeniaka. To że jako maluch, miał stały kontakt z innymi psami w hodowli, nie zwalania właścicieli z obowiązku zapewnienia mu tego w przyszłości. Z pomocą tutaj przychodzą psie przedszkola prowadzone przez profesjonalistów, gdzie taki pies może nie tylko spędzić czas na świetnej zabawie z podobnymi sobie, ale także może oberwać reprymendę od starszego, zrównoważonego psa (sam używam kilku takich na zajęciach). Dokładnie tak samo jak w świecie ludzi, życie psa nie może składać się z wiecznych przyjemności, owszem, jest w nim miejsce na zabawę, ale też na korektę, zasady i ograniczenia. Takie zasady obserwuję na co dzień w swoim stadzie - psy wciąż się komunikują, zawłaszczają zasoby – budę, kojec, jabłko, żabę, siebie nawzajem itp. Problem jedynaka polega na tym, że zazwyczaj nikt nie wymaga od niego przestrzegania zasad na tzw. „poziomie zwierzęcym”, co czyni go rozwydrzonym i nadaktywnym wiecznym dzieckiem.

W naszej szkole na zajęcia psiego przedszkola uczęszczają psy z szerszego przedziału wiekowego, niż przyjęło się ogólnie w większości szkół w Polsce. Niejednokrotnie w zajęciach tych uczestniczą szczeniaki mające 3 miesiące, jak i podrostki mające miesięcy 12 oraz moje psy w przedziale wiekowym od 4 miesięcy do nawet 7 lat. Moim zdaniem wyizolowanie do takich zajęć jedynie szczeniąt w podobnym wieku odbiera im to co w naturze byłoby zupełnie normalne – wielopokoleniowość grupy. Jestem wielkim zwolennikiem naturalnego prowadzenia psów, szczególnie jeśli chodzi o kontakty z innymi przedstawicielami tego lubiącego stado gatunku. Zajęcia przedszkolne w naszym Centrum polegają w takiej samej mierze na szlifowaniu posłuszeństwa jak i na kontaktach z innymi psami pod czujnym okiem trenera i jego psów, którzy zawsze mogą zareagować, gdy syndrom jedynaka weźmie górę nad rozsądkiem.

 

Doświadczenie uczy mnie, że właśnie takie spotkania są w stanie minimalizować ten syndrom i odbudowywać zdolności spokojnej konwersacji z innymi psami. Właściciele powinni też zadbać o możliwość wspólnych spotkań z innymi, bezpiecznymi psami w różnych miejscach, według zasady im więcej – tym lepiej. Takie zabiegi są głównym środkiem zapobiegawczym na powstanie agresji wewnątrzgatunkowej, która często wynika z nadmiernej frustracji, złości jak i ekscytacji obecnością innego psa.

 

Testy charakterologiczne szczeniąt – sposoby ich przeprowadzania, skuteczność oraz zasadność
Jeśli wziąć pod uwagę jak nieukształtowana jest osobowość szczeniaka w wieku 8 tygodni, wydaje się niezwykle, że hodowcy tak polegają na jego zachowaniu, w celu przewidzenia jego charakteru, gdy dorośnie.

Testy szczeniąt przeprowadzane w wieku około 7-8 tygodni w hodowli, uważa się za wiarygodny sposób przewidywania charakteru psa. W mojej opinii to niedorzeczność, ponieważ właśnie ten okres to czas największej elastyczności psychiki szczeniaka. Jest to czas, w którym niemalże codziennie szczeniak zmienia swoje zachowanie i reakcje. Liczne badania naukowe nie zdołały dowieźć zasadności tych testów.

Należy zwrócić uwagę, że większość testów jest oparta na założeniu, w mojej opinii błędnej teorii dominacji i hierarchii, i łączeniu tego z zachowaniem szczeniaka. Wiele osób mylnie doszukuje się istnienia hierarchii w miocie. O ile jest ona dla mnie wątpliwa wśród psów dorosłych, o tyle w przypadku szczeniąt jest już to teoria niedopuszczalna. Prawdopodobnie jedyną odporną cechą, która jest w stanie niezmiennie trwać po skończeniu 7 tygodni jest niezmiernie rzadka, genetyczna bojaźliwość. Cecha ta sama się utrwala i skutecznie blokuje proces uczenia się.

Zgadzam się z zasadnością przeprowadzania testów na szczeniętach, ale nie po to by wykazać przyszły charakter szczeniaka, ale po to, by mieć obraz zaniedbań hodowcy w procesie socjalizacji. Na przykład mogą one pokazać czy szczenięta boją się dźwięków lub innych bodźców.

W swojej 15 letniej praktyce hodowlanej nigdy nie zauważyłem, by którykolwiek z moich szczeniaków wykazywał ugruntowane, mocne cechy osobowości w okresie 8 tygodni, czyli w standardowym czasie sprzedaży. Mimo iż właściciele bardzo często chcą wiedzieć jaki będzie ich pupil w przyszłości, wysuwają daleko idące pytania (...) zawsze wtedy studzę ich emocje.

Jako hodowca, zazwyczaj posiadam u siebie psy w różnym wieku, czasem niektóre szczenięta pozostają u mnie dłużej, do 16–20 tygodnia życia. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jestem w stanie precyzować opinie na temat charakteru 4 miesięcznego psa, ale nie w momencie gdy ma on 8 tygodni. Oczywiście niepodważalne jest to, że pewne skrajności (nadmierna bojaźliwość lub agresywność) są zauważalne wcześniej, jednak występują one niezmiernie rzadko.

Należy pamiętać, że test przeprowadzany na grupie szczeniąt nie uwzględnia już tego, że połowa z nich może być senna lub przejedzona i mało aktywna itp. Wymierny obraz testu w mojej opinii pojawia się, gdy jest on przeprowadzany systematycznie, co tydzień, przez okres od 7-go do 16-go tygodnia życia, z uwzględnieniem zamiany rodzaju zadań dla szczeniąt.

Moja prywata opinia na temat teorii dominacji i hierarchii nie daje mi podstaw do wiary w wyniki testów jakie do tej pory są najczęściej stosowane przez hodowców i treserów.

Odnoszę wrażenie, że jednorazowe testy przeprowadzone na szczeniętach stały się modne i dzięki temu są jednym ze źródeł dochodu dla trenerów, którzy jeżdżą z klientami do hodowli, być może wierząc, że ten jeden jedyny raz są w stanie cokolwiek przewidzieć.

Pamiętać należy, że największą skarbnicą wiedzy na temat szczeniąt jest sam hodowca (oczywiście dobry hodowca), to on obserwuje je na co dzień i on może powiedzieć na ich temat najwięcej. Często jego spostrzeżenia mogą być sprzeczne z wynikami przeprowadzonych przez trenera testów.

Zasadność testów przeprowadzanych jednorazowo, lub nawet 2 razy w wieku około 8 tygodni uważam za wątpliwą. Jedyna korzyść jaka w mojej opinii płynie z tego zajęcia, to kolejny element socjalizacji szczeniąt, dzięki temu że pracują wtedy z nową osobą, zapoznając kolejne ciekawe elementy świata.

Zawsze uczulam moich klientów jak istotne są czynniki dodatkowe, które wpływają na szczeniaka, począwszy od właściwej socjalizacji, poprzez czynniki środowiska, w którym przyjdzie psu żyć, właściwego wychowania, ustalania zasad, ograniczeń oraz drenażu energetycznego jaki pies otrzymuje. Szereg czynników jaki może wpłynąć na znaczącą zmianę obrazu szczenięcia, który dają nam testy jego osobowości.

Wyniki eksperymentów przeprowadzonych do tej pory, obrazujących zasadność socjalizacji szczeniąt i wskazujących na ich wrażliwość w kolejnych fazach rozwoju
W roku 1961 przeprowadzono eksperyment mający zobrazować to, kiedy szczenięta są najbardziej wrażliwe na kontakt z ludźmi. Naukowcy wychowali 5 miotów cocker spaniela i 3 mioty beagle’a na terenie ogrodzonym wysokim płotem, tak aby nie miały możliwości obserwowania ludzi. Żywność i woda były dostarczane przez dziury w ogrodzeniu. Następnie, od czasu ukończenia przez nie 2 tygodni, aż do skończenia 2 miesięcy, co dwa dni zabierano kilka szczeniąt do domów na tydzień. Tam codziennie przez 1,5 godziny intensywnie kontaktowały się z człowiekiem. Po tygodniu powracały za ogrodzenie do matki i rodzeństwa. Okazało się, że moment, w którym szczeniaki były brane do domów, miał szczególne znaczenie dla ich późniejszego stosunku do człowieka. Te które miały wówczas 2 tygodnie były zbyt małe na jakiekolwiek interakcje z ludźmi, ale już te, które ukończyły trzeci tydzień, drapały i gryzły badaczy, i bawiły się brzegami ich fartuchów. Pięciotygodniowe szczeniaki przez kilka minut były nieufne, ale szybko zaczynały bawić się z opiekunem. Siedmiotygodniowe psiaki potrzebowały aż 2 dni zachęcania, by zacząć bawić się z ludźmi. Dziewięciotygodniowym zawierało to o wiele więcej czasu, ponieważ dopiero w drugiej połowie tygodniowego pobytu zaczynały być przyjazne wobec ludzi.

 

Wybór momentu pierwszego kontaktu psów z człowiekiem był kluczowy dla ich późniejszych relacji z ludźmi. Wszystkie maluchy zostały zabrane z terenu ogrodzonego w wieku 14 tygodni i wówczas zaczynały normalne życie z ludźmi. Te szczenięta których nigdy nie zabierano na tygodniowy pobyt w domu, i które spędziły cale 14 tygodni za ogrodzeniem, nie widując ludzi, nigdy nie nauczyły się ufać człowiekowi, nawet po miesiącach intensywnej opieki. Te które zabrano w wieku 2 tygodni, a potem powróciły na pole i spędziły tam kolejne 11 tygodni, radziły sobie lepiej. Początkowo dość nieufne, po kilku tygodniach stały się bardziej przyjazne. Wszystkie pozostałe były przyjazne od razu, co wydaje się dość niezwykłe ponieważ niektóre z nich nie widziały ludzi przez ponad połowę swego dotychczasowego życia. Te które nie widziały ludzi 10 tygodni, miały problem z nauczeniem się chodzenia na smyczy, ale szkolenie pozostałych było już proste.

Ogólnie rzecz ujmując rezultaty wskazywały, że szczenięta potrzebują kontaktu z ludźmi, ale nie bardzo dużo, jeśli mają być wobec nich przyjazne. Wydaje się też, że istnieje optymalny wiek nawiązania tego kontaktu, jeśli ma on być skuteczny. 2 tygodnie to zbyt wcześnie, 12 tygodni to zdecydowanie za późno, do tego czasu zaobserwowane szczeniaki nauczyły się bać wszystkiego co nieznane. To oznacza, że psy mają możliwość oswajania się z człowiekiem gdy mają od 3 do 10 lub 11 tygodni. Naukowcy nazywają to okresem krytycznym, w którym następuje wdrukowanie.

Wdrukowanie – termin pierwszy raz użyty przez Konrada Lorenza
Psy wdrukowują sobie obraz matki i vice versa, a robiąc to posługują się swym podstawowym zmysłem, czyli węchem. W jednym z eksperymentów badacze zbierali zapachy dwuletnich psów poprzez kładzenie na ich posłaniach szmat przez trzy kolejne noce. Wszystkie psy zostały odseparowane od matek kiedy ukończyły 12 tygodni lub wcześniej, niemniej jednak kiedy ich matkom pokazano te szmaty, były dużo bardziej nimi zainteresowane, niż szmatami z zapachami innych, niespokrewnionych psów. Również zachowanie młodych psów pokazało, że rozpoznawały zapach matki.

Drugi eksperyment pokazał ze 2 letnie psy były w stanie rozpoznać rodzeństwo z miotu jedynie po zapachu, ale tylko wówczas, gdy aktualnie mieszkały z bratem lub siostrą. Wskazuje to na istnienie „zapachu rodzinnego” jaki każdemu psu przypominał brata lub siostrę, z którymi aktualnie mieszkał, chociaż zapach pochodził od rodzeństwa mieszkającego w innym domu. Podobne testy badające 4 i 5 tygodniowe szczeniaki pokazały, że nawet w tak młodym wieku rozpoznają one już „zapach rodzinny”.

Szczeniaki dokonują wdrukowania, nie tylko matki i rodzeństwa, ale także ludzi. Zjawisko to u psów domowych jest szczególne, ponieważ nie ogranicza się jedynie do jednego gatunku. Szczeniaki potrafią też wdrukować sobie inne zwierzęta, z którymi dorastają. (...) Umiejętność tworzenia więzi z dwoma lub więcej gatunkami jest unikalnym zjawiskiem w świecie zwierząt. Większość z nich jest ewolucyjnie zaprogramowana do uczenia się jedynie o własnym gatunku i żadnym innym poza nim. Psy domowe nie tracą tożsamości swego gatunku, nawet gdy przywiązują się do ludzi. Nie tylko uczą się wchodzić w interakcję z innymi gatunkami, lecz także nie ma żadnych dowodów na to, by było to dla nich jakkolwiek niekorzystne w relacjach z innymi psami.

Psy tworzą w swoim mózgu tzw. kategorie dla poszczególnych osobników, które napotykają w okresie socjalizacji. Szczególna ich zdolność polega na tym, że są w stanie tworzyć więcej, niż tylko jedną taką kategorię. Potrafią spontanicznie stworzyć osobną kategorię dla psów i osobną dla ludzi. Dopóki szczenię jest karmione przez matkę, najprawdopodobniej ich więź jest silniejsza niż z człowiekiem, jednak potem kiedy karmimy szczeniaki, bawimy się z nimi i nagradzamy podczas szkolenia, ich zaufanie rośnie z każdym dniem. W trakcie procesu socjalizacji ustalają się preferencje, co do tego kogo unikać, a kogo nie. Psy potrafią tworzyć kilka przyjaznych kategorii, a każdy osobnik ma w tej w tej kwestii indywidualne granice.

 

Dobrze ilustruje to nieufność niektórych psów do dzieci. Skąd psy wiedzą, że dzieci są małymi ludźmi, a nie innym gatunkiem? Nie wiedzą! Dzieci różnią się od dorosłych m.in. sposobem poruszania się, dźwiękami i co bardzo ważne, zapachem. Psy, które nie miały do czynienia z dziećmi w wieku szczenięcym, potrafią być wobec nich bardzo nieufne, jednak można je łatwo nauczyć pokonywania tej początkowej niechęci.

 

Psy traktują dzieci jako odrębną kategorię. Nieznajome osoby traktowane są jako kategoria przyjazna z powodu podobieństwa do kilkorga pierwszych, poznanych ludzi. Dlatego tak ważne jest, by przedstawiać szczeniakom jak najszersze spektrum osób – typów ludzi. Ten proces służy rozszerzeniu granic tego, co pies zalicza do kategorii „człowiek dorosły”. Jeśli ten model jest zbyt wąski, czyli np. szczeniak spotyka tylko dwóch pracowników hodowli, na widok innych ludzi może reagować strachem czy niepokojem. Jest to jeden z powodów problemów z psami z bardzo dużych hodowli. Koncepcja świata ludzi jaką mają te maluchy jest często zbyt wąska, stąd bojaźliwość. Na żądanie, w mózgu szczeniaka mogą powstawać wielokrotne reprezentacyjne przestrzenie dla każdego gatunku jaki szczenię spotyka podczas socjalizacji. Ta cecha mózgu psa jest być może efektem udomowienia lub też była to cecha preadaptacyjna, pomagająca w udomowieniu psa. Pomimo to pies, który do 14-go tygodnia spotyka tylko psy, rozwija tylko jedną przestrzeń, dla psów.

 

Czy psy muszą uczyć się bycia psami tak jak uczą się innych gatunków?
Eksperymenty przeprowadzone w latach 60-tych pokazały, że szczenięta wychowywane przez człowieka od 8-go tygodnia życia i izolowane od psów miały skłonność do agresji wobec swojego gatunku, prawdopodobnie dlatego, że zapomniały lub nie nauczyły się jak wchodzić w interakcje z innymi psami.

 

Kilka lat później przeprowadzono badania polegające na tym, że szczenięta otrzymały normalne wychowanie, jednakże wychowywały się wśród kociąt. Pracowano z czwórką szczeniąt chihuahua. Wybrano 2 pieski do wychowania w normalnych warunkach przez biologiczne matki, jednak kolejny szczeniak z każdego miotu w wieku 3,5 tygodnia został przeniesiony do miotu kociąt. Od tamtej pory do końca 16-go tygodnia życia każde z tych szczeniąt miało do zabawy jedynie kocięta. Matka kocica zaakceptowała je bez wybrzydzania.

 

W 16-tym tygodniu życia obie grupy szczeniąt porównano. Różnica okazała się bardzo widoczna. Każdemu małemu pieskowi pokazano lustro. Dla psiaków które wychowane były przez matkę, widok odbicia w lustrze był bardzo ekscytujący, szczekały na odbicie w lustrze, skakały na nie, uderzały łapkami, drapały. Przypuszczalnie chciały się dostać do szczeniaka, który jak sądziły znajduje się po drugiej stronie lustra. Pieski wychowane przez kocicę albo ignorowały swe odbicie, albo zachowywały się tak jakby widziały obcego stwora, ostrożnie zbliżając się z podkulonym ogonkiem. Prawdopodobnie nie miały pamięciowego obrazu psa, gdyż nie widziały żadnego w okresie socjalizacji.

 

Kiedy spotkały się oba mioty, ten wychowany przez sukę, z tym wychowanym przez kocicę, szczenięta wychowane przez kotkę przytuliły się do kociąt i zdawały nie wiedzieć, jak bawić się ze szczeniakami wychowanymi przez psa. Kiedy już wchodziły z nimi w interakcję, zachowywały się tak jak wtedy, gdy pokazano im odbicie w lustrze.

 

Jest to ostateczny dowód na to, że szczeniaki uczą się, jak nawiązywać stosunki z innymi psami – rodzą się jedynie z podstawowym repertuarem reakcji, ale muszą doświadczyć obecności innych psów, by nauczyć się ich używać. Po zakończeniu eksperymentu wszystkie szczeniaki wypuszczono już razem. Po dwóch tygodniach te wychowane przez kotkę bawiły się jak psy, wszystkie też reagowały na swoje odbicie w lustrze. Świadczy to o tym, że nawet po okresie wrażliwości mózg psa nadal jest podatny na pewne zmiany i potrafi szybko przystosować się do życia wśród przedstawicieli własnego gatunku. Wyniki tego eksperymentu pokazują, że okres wrażliwości dla interakcji z psami trwa dłużej, niż ten przewidziany na interakcję z ludźmi. (...)

Mirosław Dubiel

 

fragmenty opracowania "Szczeniak doskonały" M. Dubiel

www.centrum-songo.pl

 



ŹRÓDŁA:
Opracowanie własne
John Bradshaw „Zrozumieć psa. Jak być jego lepszym przyjacielem”
Nicole Wilde „Mój pies się nie boi”
Cesar Millan, Melissa Jo Peltier „Jak wychować idealnego psa w okresie szczenięcym i później”

 

 

Copyright by Świat Czarnego Teriera. All Rights Reserved.

Kopiowanie ze strony zdjęć, grafiki, treści i innej zawartości Portalu Świata Czarnego Teriera, bez zgody właściciela jest zabronione.

Projekt i wykonanie Narodziny Gwiazdy

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768