O Rasie

Pochodzenie

Zdrowie

Żywienie

Psychika

 Szkolenie

Hodowla

Szczenięta

Pielęgnacja

Wystawy

Statystyka

Biblioteka

Ranking

Galeria

Kynologia

Prawo

Pobieralnia

S.O.S

Rozmaitości

Linkownia

 

O czarnym terierze rosyjskim z przymrużeniem oka...

 

Czarny terier rosyjski (CTR, Czernysz) - to "pies Beri" - tak zazwyczaj zaczyna się większość charakterystyk rasy. Czujecie patetyczny wydźwięk tego sformułowania? Większość osób od razu widzi oczami wyobraźni ociekającego krwią, łysiejącego kolesia w okrągłych okularkach, którego lico nieco łagodzi sztuczny uśmiech, i któremu, o zgrozo, towarzyszy ogromny, kudłaty, czworonożny potwór, gotowy pożreć wszystkich i wszystko...

 

Czarny terier rosyjski -  to "pies Stalina" - kolejne określenie mocno zakorzenione w wielu opracowaniach dotyczących historii rasy. Napięcie z pewnością narasta, gdy przeciętny śmiertelnik wyobrazi sobie wielkie, kosmate, czarne monstrum siedzące u boku radzieckiego towarzysza cechującego się posągową twarzą przystrojoną charakterystycznym wąsem, który w rzeczywistości był potężnym dyktatorem Związku Radzieckiego - wodzem narodu posiadającym nieograniczoną władzę...

 

Ale to jeszcze nie wszystko... Złowieszcze wyobrażenie o rasie potęguje fakt, iż bardzo często przedstawiana jest ona jako ta, która wykorzystywana była do pilnowania więźniów politycznych w obozach pracy przymusowej masowo organizowanych na terenach ZSRR... Jednym zdaniem pisząc - czarna bestia jakich mało...

 

 

Zanim jednak na serio zaczniecie się bać czarnego teriera rosyjskiego dodamy, że nowa rasa - tu mamy na myśli oczywiście czarnego teriera rosyjskiego - w czasach rozkwitu politycznej działalności Ławrientija Pawłowicza Beri i Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwili (tego drugiego znanego bardziej pod nazwiskiem Stalin) jeszcze nie istniała. W rzeczywistości dopiero w grudniu 1949 roku hodowla "Krasnaja Zvezda" ("Czerwona Gwiazda") otrzymała od państwa rozporządzenie, a w nim rozkaz rozpoczęcia prac, które miały zaowocować uzyskaniem super-psa: uniwersalnego, mocnego, dużego, odpornego na zimno, łatwo uczącego się, bystrego, nieufnego, odważnego, z silnym zacięciem bojowym, nadprzeciętnym instynktem obronnym i.... najlepiej takiego, który będzie tak sprawnie śmigał po śniegowych zaspach, jakby zamiast czterech łap miał do korpusu doczepione dwie pary nart... Ogólnie rzecz biorąc pies - Superpies lub jak kto woli - Czterołapy Terminator, który - i tu was pewnie zaskoczymy - z polecenia władz najwyższych - być może nawet i z rozkazu samego Stalina - w końcu powstał, ale miało to miejsce kilka dekad po śmierci Stalina jak i Beri, więc... jaki tam z niego "pies Beri" czy "pies Stalina". Ale od początku...

 

Radzieccy kynologowie z pewnością podrapali się po głowach i cicho westchnęli - to niemożliwe! A jednak w Związku Radzieckim władzy się nie odmawiało, a słowo "niemożliwe" w ówczesnym słowniku języka rosyjskiego nie istniało... Dla radzieckich towarzyszy wszystko i wszędzie było możliwe do... tu sobie już sami dopowiedzcie - zrobienia, wykonania, zdobycia itd.

 

Skoro wyjścia nie było, a czas naglił, należało więc podjąć stosowne działania. We wczesnych latach 50-tych i 60-tych ubiegłego stulecia, w drodze prowadzonych eksperymentów, krzyżowano ze sobą wiele różnych ras. Próbowano wykorzystywać i łączyć zalety ras rodzimych m.in. owczarków kaukaskich, owczarków południoworosyjskich, owczarków wschodnioeuropejskich, łajek oraz różnych gończych z hodowanymi od lat rasami wywodzącymi się z innych krajów m.in. owczarkami niemieckimi, collie, dobermanami i airedale terierami. Do prac włączano również świeżo pozyskane zagraniczne nabytki, jak: nowofundlandy, bernardyny, boksery, sznaucery olbrzymy czy dogi niemieckie. Tak też powstało wiele krzyżówek i grup rasowych. Niektóre doświadczenia kończyły się fiaskiem i prace były szybko porzucane, ale otrzymywano też obiecujące krzyżówki, którym postanowiono poświęcić nieco więcej czasu. Działania te przełożyły się ostatecznie na wyłonienie następujących grup rasowych: moskiewskiego doga (dog niemiecki x owczarek wschodnioeuropejski); moskiewskiego wodołaza (owczarek kaukaski x nowofundland x owczarek wschodnioeuropejski) i moskiewskiego stróżującego (bernardyn x owczarek kaukaski x rosyjski gończy łaciaty x owczarek wschodnioeuropejski). Niby psy były duże, niby na pierwszy rzut oka zgodne z pierwotnymi oczekiwaniami, ale jednak nadal nie takie jakich pomysłodawcy utworzenia nowej rasy psów służbowych sobie życzyli...

 

Nie, radziecki żołnierz na polu bitwy nie kapituluje... Radzieccy kynologowie też nie mieli zamiaru składać broni... Chwila namysłu i... rodzi się znakomita idea... Te mieszańce można przecież jeszcze bardziej pomieszać... Jak to mawiają "człowiek uczy się na błędach" - tym razem szczególną uwagę zwrócono na sznaucera olbrzyma, rottweilera, airedale teriera i własne dzieło - moskiewskie wodołazy.

 

 

Zaczął się długi i żmudny proces zaplanowanych krzyżowań, tworzenia grup i selekcji... Ruszyła machina... Więcej i więcej, mniej lub bardziej udane. W większości czarne, duże, nawet kudłate, ale, ale ogon?! Nie, ten jest niepotrzebny, koniecznie trzeba ciachać - tylko tak psy nowej rasy będą wyglądać dostojniej... Oooo uszy?! A te co same nie stoją??? Nie ma problemu - postawimy! Hm, chwila konsternacji i w głowach radzieckich kynologów rodzi się niesamowita koncepcja - trzeba dorzucić jeszcze krwi jakiejś rasy z dobrze stojącymi uszami - tym razem padło na rodzimą łajkę. Idea była szczytna, ale na planach się skończyło. Wlewka łajki nic dobrego do nowej grupy rasowej nie wniosła, a uszy jak obwisłe były, takimi się ostały... Tak sobie myślimy, że może jakby wpadli na pomysł powrotu do korzeni i dorzucili genów wilka, to może wtedy uszy by na sztorc jak ta lala CTR-om stały :-)?! Co robić? Czas goni, a efekt wizualny się nie zmienia. Eeee tam... uszy to nie łapy, strategicznej roli u tej rasy pełnić nie będą i... obwisłe można zostawić...

 

W tej całej pogoni za psim ideałem uzyskano jeden zaskakujący efekt, którego prawdopodobnie nawet radzieccy kynologowie się nie spodziewali. Współcześnie uważana za główną cechę rasy - nadprzeciętna inteligencja. Jednym zdaniem pisząc: czarny terier rosyjski to geniusz w psim wcieleniu. Jest tak inteligentny, błyskotliwy i sprytny, że często uważa się za mądrzejszego od właściciela.

 

Czarny terier rosyjski uczy się szybko i przede wszystkim potrafi niezależnie myśleć. Wszystkie wydawane przez przewodnika polecenia zapamiętuje błyskawicznie. Nie ma potrzeby powtarzania z nim tych samych ćwiczeń wielokrotnie. Monotonia w działaniu nie motywuje czernysza do działania. Można nawet napisać, że w jego głowie może się rodzić ot taka rozterka: po co ten człowiek wymusza na mnie wciąż te same, automatyczne zachowania? Raz pokazał, wykonałem i... doskonale wiem o co chodzi. Siad, waruj, zostań - dobra, dobra, wiem o co chodzi, no ale jeśli tak bardzo ci na tym zależy to wykonam, raz, drugi, trzeci... W końcu cóż mogę wymagać od tych ludzi... tacy są przecież słabi...

 

Tak, trudno w to uwierzyć, ale CTR sam z siebie może wykonać korektę wydanego polecenia:

- Aportuj patyk (po drodze skok przez wysoką przeszkodę) - wydaje psu polecenie przewodnik.

- Te, człowiek poważnie? Zobacz, obiegnę przeszkodę bokiem, znajdę patyk i szybko go do ciebie tą samą drogą wracając przyniosę. Popatrz na mnie - będzie szybciej, prościej i efektywniej...

 

Czarny terier rosyjski to doskonały pies służbowy, który łatwo poddaje się umiejętnie prowadzonej tresurze. Jest opiekuńczy wobec ludzi. Ba, można nawet rzec, że biedaczysko się nad nimi lituje i ich żałuje. Doskonale widać, że życiową misją czarnego teriera jest chronić i roztaczać opiekę nad jego dwunożnym właścicielem.

 

Czarny terier rosyjski doskonale odnajduje się w roli niańki. Aż trudno uwierzyć, że ten kosmaty olbrzym stworzony na potrzeby wojska i milicji ma w sobie zakotwiczony niekończący się ocean cierpliwości. Potrafi nawiązać mocną nić porozumienia z ludzkimi dziećmi, którym pozwala na więcej, niż można by się po takim psie spodziewać.

 

 

Czarny terier rosyjski wierzy, że zawsze musi osiągnąć cel bez względu na cenę i jest w stanie tak przemyśleć swoje działanie, by do osiągnięcia tego celu rzeczywiście doprowadzić. Nasza znajoma Klara posiadała CTR-a - samca niezwykle karnego i doskonale wyszkolonego, a jego miotowy brat -  rozpuszczony do granic możliwości - mieszkał u jej sąsiada Tomka. Sąsiad nie przykładał wagi do wzorcowego wyszkolenia swojego psa, ale ku własnej uciesze nauczył go nosić ze sklepu siatkę z zakupami. W zamian za dobrze wykonane polecenie zawsze nagradzał psa smakowitym kąskiem. O tej sztuczce nikt jednak poza nim nie wiedział....

 

Znajoma opowiedziała nam, że od czasu do czasu, w ramach sąsiedzkiej przysługi, wyprowadzała CTR-a sąsiada na spacer. Pewnego razu w drodze powrotnej ze spaceru do domu postanowiła wstąpić do pobliskiego sklepu po drobne zakupy. Pies sąsiada grzecznie na nią przed sklepem czekał. Niestety, w sklepie nie było akurat produktów, które nasza znajoma chciała kupić i wyszła ze sklepu z pustymi rękoma. Pies sąsiada z niedowierzaniem spojrzał na dziewczynę i pomyślał: o nie, torby nie ma, pracy nie będzie i.... smakowitej przekąski po powrocie do domu też nie będzie???!!! - o psia mać!!! Takie rozwiązanie jednak w ogóle nie zadowalało psa. Dziewczyna próbowała go zachęcić do tego, by łaskawie zechciał z nią wracać do domu, ale ten się uparł i ani kroku od drzwi sklepu zrobić nie chciał. Kiedy się tak wzajemnie szamotali, pies wypatrzył wychodzącą ze sklepu starszą panią z siatką, a jakże pełną zakupów. Reakcja była błyskawiczna. Dwa duże szusy i już był przy starszej pani. Wiele się nie zastanawiał i umiejętnie pyskiem wytrącił jej z rąk siatkę. Starsza pani specjalnie nie protestowała - w zasadzie to i się jej nie dziwimy, kto chciałby zadzierać z kudłatym psem wielkości PON-a i paszczą pełną rekinich zębów? Kiedy już zdobycz - oczywiście w postaci siatki z zakupami - znalazła się w pysku psa, dumnie podążył on w stronę wyprowadzającej go na spacer dziewczyny. Usiadł, spojrzał na nią i wzrokiem dał do zrozumienia: no ładnie, teraz to już mam wszystko co trzeba, więc możemy wracać do domu. Dziewczyna się nieco zarumieniła i zmieszała. Wzięła siatkę od psa, starszą panią ładnie przeprosiła i zrozumiała, że musi psu dać do niesienia swoją siatkę, bo tylko tak jest w stanie wrócić z nim do domu. Po powrocie oczywiście opowiedziała całe zdarzenie sąsiadowi, a ten się tylko roześmiał i tak jej odpowiedział: ot, rozpuszczona, ale mądra bestia z tego mojego CTR-a. Daj mu teraz tą oto przekąskę - on swoją pracę w 100% wykonał i należy się mu nagroda.

 

Prawdą jest, że czarny terier rosyjski budzi respekt, a wiele osób się go zwyczajnie boi. Wielki, kudłaty pies i na dokładkę oczu mu spod tych kudłów nie widać - jak nic - musi być z natury zły. Właściciele CTR-ów bardzo często wiążą swoim psom grzywkę w tzw. kucyk. Ma to przede wszystkim wymiar praktyczny - lepsze widzenie i ochrona grzywki przed wycieraniem. Niektórzy lekko przesadzają i używają do związywania sierści różne kolorowe gadżety przeznaczone w sumie dla małych, ozdobnych ras. Wizerunek CTR-a ze związaną grzywką diametralnie się zmienia. Ten wielki pies nagle staje się bardziej przyjazny w odbiorze. Część osób od razu rozkleja się na widok dużych, ciemnych czernyszowych oczu. Inni popadają jeszcze w większą przesadę i bez wahania pchają się do głaskania, bo taki puchaty, milusi, wielki niedźwiadek, Taaaa - taki nieco wyrośnięty i zarośnięty Bichon frise. CTR należy do jednych z największych ras psów służbowych - ten drobny szczegół szybko zostaje jednak zapomniany. Niestety, ludzie wiele ras psów postrzegają przez pryzmat wypaczonych stereotypów.

 

 

Patrząc na to jakie legendy narosły wokół tej rasy, możemy nawet pokusić się o stwierdzenie, że opowieści o czarnym terierze rosyjskim - "psie Beri", "psie Stalina" - wymyślono na Zachodzie, kiedy o rasie już słyszano, jednak nikt jeszcze jej na własne oczy nie widział. A kiedy się już ona na zagranicznych ringach wystawowych pojawiła, to zachwyciła wszystkich i szybko zrobiła oszałamiającą karierę... Tak, w sumie można napisać, że czarny terier rosyjski stał się takim samym symbolem Rosji, jak: kawior, niedźwiedź brunatny, matrioszka, samowar, wódka, walonki czy bałałajka.

 

Rzeczywiście czarny terier rosyjski to prawdziwe dobro narodowe Rosji. Pies majestatyczny, silny, odważny, sprytny i nie stroniący od wody, ba nawet w zimnej chętnie zażyje kąpieli. Tak, prawie jak niedźwiedź, aczkolwiek wciąż to tylko, albo aż pies. Z takiego symbolu Rosjanie mogą być naprawdę dumni.

 

Jakaś wada czarnego teriera rosyjskiego? A w ogóle jest taka? No dobrze, jeśli się uprzecie - z Rosji się wywodzi, ale wódki nie pije... Dziwne, wszak skoro rosyjski, to przecież powinien ;-).

 

Reasumując: czarny terier rosyjski nie jest psem dla każdego. To pies dla silnych fizycznie i przede wszystkim inteligentnych ludzi. Czarny terier rosyjski to nie zabawka. Jest przede wszystkim partnerem, towarzyszem i przyjacielem. Osiłki, osoby o niestabilnej osobowości i półinteligenci nie powinny nabywać CTR-a, bowiem ten szybko wyczuje ich słabości i bez wątpienia z wrodzoną sobie zdolnością przejmie prym w takim tandemie, stając się dowódcą, a nie podwładnym. Nie każdy człowiek zasługuje na takiego kompana jakim jest czarny terier rosyjski, dlatego też jeśli nie możesz oddać całego swego serca psu tej rasy - lepiej go nie kupuj - wybierz pluszowego misia i się nim zadowól.

 

Redakcja Portalu "Świat Czarnego Teriera"

 

niniejsza opowieść została zainspirowana cyklem miniatur poświęconych różnym rasom pisanych przez Dianę Udovichenko.

 

 

Copyright by Świat Czarnego Teriera. All Rights Reserved.

Kopiowanie ze strony zdjęć, grafiki, treści i innej zawartości Portalu Świata Czarnego Teriera, bez zgody właściciela jest zabronione.

Projekt i wykonanie Narodziny Gwiazdy

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768